środa, 13 stycznia 2016

Chapter FOURTY-ONE

23th August, 2055
Lizzie siedziała na brzegu pomostu i powoli wszystko analizowała. Miała rodzinę, o której nigdy nie śmiałą nawet marzyć. Wspaniałego męża, trójkę dzieci i piątkę wnucząt. Wiodła spokojne życie na obrzeżach Londynu. Nie musiała przejmować się niczym. Jej dzieci mają teraz własne dzieci, którymi czasami z Zaynem się zajmuje.
Wrzucała pojedyncze kamyki do wody i patrzyła na parę nastolatków kilkanaście metrów dalej. Uśmiechnęła się na widok krzyczącej Charlotte i jej chłopaka, Sebastiana, który niósł ją przerzucony przez ramie na pomoście. Po chwili rozbiegł się i razem wskoczyli do wody.
Odwróciła się w drugą stronę i zobaczyła Louisa razem z Tori, wracających ze spaceru po lesie. Tuż obok nich kręcił się Frankie, syn Gabe'a.
Uśmiechnęła się do siebie, z lekka nie dowierzając temu, co właśnie się dzieje. Wszyscy stali się w jakiś sposób rodziną. Może nie do końca z powiązania krwi, ale jednak. Rodziną, jakiej Lizzie nigdy nie miała, a jaką zawsze pragnęła mieć.
-Babciu!- krzyknęła Keira, podchodząc bliżej. Posiwiała już brunetka odwróciła się do dziewczynki i ciepło uśmiechnęła.- Pomożesz nam? Dziadek Niall i dziadek Zayn zabrali wszystkich chłopców nad jezioro, żeby łowić ryby, a my mamy się zająć ciastem! Babcia Natalie już nawet zaczęła!
-Talie, nie dotykaj piekarnika!

1st October, 2055
-Nie wierzę- powiedziała przez łzy brunetka. Jej uśmiech był niewiarygodnie szeroki, a ręce aż jej się trzęsły. Bardzo stresowała się tym, czy jej córka dostanie się na wymarzone studia, czy też nie.
-Mamo, lecę do Nowego Jorku!- blondynka zaczęła piszczeć i skakać w miejscu. 
-James, Lottie się dostała!- krzyknęła w stronę salonu, gdzie siedział jej mąż. 
-Myślisz, że to odpowiednia pora?- spytał Lily, wchodząc po chwili do pomieszczenia. Char nie za bardzo rozumiała w tym momencie rodziców, dlatego zmarszczyła brwi. Jej tata uśmiechnął się i kazał wystawić rękę.
-Wiedziałem, że się dostaniesz, więc, w nagrodę, tak jak ci obiecaliśmy, dostajesz swoje wymarzone BMW.
-O mój Boże, nie wierzę- wyszeptała dziewczyna, niepewnie spoglądając w dół. Gdy zobaczyła kluczyki, po dokładnym wymacaniu ich, i upewnieniu się, że są prawdziwe, rzuciła się na szyję rodzicom i po prostu zaczęła płakać ze szczęścia.
_________
Ok, to teraz sie skupmy
kolejny rozdzial (42) pojawi sie w sobote, a nastepny(43) w niedziele o godzinie 18
czemu tak smiesznie dokladnie? bo to specjalny rozdzial:>
chce, zebyscie ogarnely go tuz po publikacji i w ogole
do soboty misiaczki! x

1 komentarz:

  1. Aww ❤❤ dziadek Zayn jak to śmiesznie brzmi :'') XDD kc i do następnego ;**

    OdpowiedzUsuń