poniedziałek, 11 stycznia 2016

Chapter THIRTY-NINE (part two)

-Czy ty zawsze musisz się mnie uczepić?- zapytał już poddenerwowany, patrząc dziewczynie w oczy.
-Ale o co ci chodzi? Przecież nic takiego nie powiedziałam!
-Jak zwykle Lily, jak zwykle nic nie powiedziałaś- pokręcił głową.
-Skarby wy moje! Chodźcie na kolacje i przestańcie się już kłócić- zagruchał Toby, zaglądając do pokoju siostry, za co oberwał od niej poduszką.- Ała? To był zamach! Mamo! Lily mnie atakuje!- zaczął krzyczeć i oddał jej, trafiając ją tą samą poduszką w głowę.
-Lily, przestań!- krzyknęła Lizzie z kuchni.
-Ale to nieprawda!- starała się bronić, ale widząc głupawy uśmieszek młodszego brata, zaczęła go gonić. Ganiali się po całym domu, mało co nie roztrzaskując fortepianu, stojącego w salonie.
-Przestańcie, do cholery! Nie macie trzech lat- zganił ich ojciec, ale zignorowali go. W końcu dopadła go przy kanapie i docisnęła jego głowę do ziemi, wykrzywiając rękę do góry i tworząc klasyczną dźwignię.
-Przeproś. Mnie- warknęła do niego, a ona zaczął się śmiać.
-Nigdy- docisnęła go do ziemi, a on zaskomlał.- Dobra, dobra! Przepraszam!
-Mam nadzieję, braciszku- puściła go i wstała. Przeszła do jadalni i z uśmiechem usiadła koło swojego chłopaka. Cmoknęła go w policzek, jakby zapominając o kłótni przed chwilą. Po chwili dołączył do nich również Toby, rozmasowując sobie obolałe miejsca.
-Boże, co za dzieci- jęknął Gabe, a pozostałe rodzeństwo wybuchnęło śmiechem.
- - -
-I właśnie dlatego nigdy nie będę miał dzieci- skwitował Toby pod koniec kolacji.
-Ja też tak kiedyś mówiłem i zobacz. Dzisiaj mam dwójkę- powiedział Zayn, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Oczywiście, dostał za to po głowie od Lizzie, ale gdy tylko się do niej uśmiechnął, od razu mu wybaczyła.
-Dzieci są straszne. Całą noc wrzeszczą i nie dają spać, a później musisz się nim opiekować przez resztę dnia. Tylko nie masz skąd wziąć na to siły, bo przecież w nocy nie śpisz, a dniem musisz zmieniać temu potworowi pieluchy- skrzywił się James. Lily przełknęła głośno ślinę, ale się nie odzywała.- Dlatego stwierdziliśmy z Lily, że dzieci mieć nie będziemy. Prawda Lil?
-To było kiedyś. Nie chciałbyś mieć takiej mini kopii siebie? Nie chciałbyś patrzeć, jak dorasta, jak się rozwija, jak osiąga coraz więcej?
-Jaka jest cena tego? Nieprzespane noce, ciągłe zmartwienia no i, cały czas jesteś za nie odpowiedzialny.
-Dlaczego jesteś taki uprzedzony co do tych dzieci?- oburzyła się momentalnie, a wszyscy wokół ucichli, wsłuchując się w ich rozmowę.
-Dlaczego ich tak bronisz?
-No bo...
-No, co?
-Bo jestem w ciąży bałwanie!- wrzasnęła, a wszyscy po prost znieruchomieli. James wstał i po prostu wyszedł z budynku. Lily również opuściła towarzystwo, tylko że schowała się w swoim pokoju.
- - -
-On mnie zostawił!- zaszlochała żałośnie w ramię matki. Ta gładziła jej plecy i wysłuchiwała wszystkiego od dobrej godziny. Z drugiej strony, chłopak, z którym jej córka była przez siedem lat, wyszedł bez słowa i zostawił ją samą w ciąży.
-Skarbie, nie jesteś sama. Już ci mówiłam, że ja ci pomogę.
-Nie chcę tego dziecka. Ma niecałe cztery tygodnie, a już przysparza mnóstwo problemów.
-Nie mów tak. Dziecko to jedna z najcudowniejszych rzeczy na świecie. Jasne, zawsze jest trudno na początku, ale popatrz na to z drugiej strony. Masz rodzinę, która chce ci pomóc, masz przyjaciół. Nie jesteś w tym sama.
-Podziwiam cię mamo. Nie wyobrażam sobie nie mieć żadnego kontaktu z Rose, która byłaby na drugim końcu świata z chłopakiem. Nie wyobrażam sobie nie mieć przy sobie was- spojrzała jej w oczy, a Lizzie się uśmiechnęła.
-Wiesz co utrzymywało mnie przy tym, żeby cię wychować? Twoje oczy. Są dokładnie tak cudowne, jak oczy twojego ojca.
-Wiem, wiem. Mam cudowne oczy, ale mogłabyś powiedzieć to mi, a nie naszej córce- uśmiechnął się, opierając o framugę.- Jak się czujesz, skarbie?
-Chujowo- westchnęła.- Wybaczcie.
-Słuchaj, jeżeli zostawił cię dlatego, że nosisz jego dziecko, to jest skończonym kutasem, a ja i twoi bracia się nim zajmiemy, ale może tu chodzi o coś innego? Może potrzebuje tylko trochę wolności, żeby wszystko przemyśleć? No wiesz, jesteście ze sobą siedem lat, a on nadal nie dał ci pierścionka z wielkim brylantem. Wiem jak działa męski mózg, Nie skreślaj Jamesa tak od razu.
-Dzięki Zayn za radę, ale idź już. Jeszcze ja muszę jej coś powiedzieć, a czuję, że byś się obraził.
-Jasne- zaczął się wycofywać, ale zmarszczył brwi i się zatrzymał.- Czekaj, dlaczego miałbym się obrazić?
-Pa tato!
__________
Ok, mam nadzieje, ze sie nie zawiodlyscie na tyn rozdziale hahaha
dodaje(na technice, hehehe) dzisiaj, bo chce w taki ladny dzien zakonczyc bloga, ale shh, wy nic nie wiecie
kiedy macie ferie? bo ja (teoretycznie) ostatni raz ide w czwartek i mam ferie, hehe
do zobaczenia jutro misiaczki! x

4 komentarze:

  1. Rozdział cudowny ale mam do ciebie prośbę:
    Czy mogłabyś napisać mi ile kto ma lat? Xd Bo juz sie pogubiłam xd z góry dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. juz wstawilam, mam nadzieje, ze pomoglo misiu haha x

      Usuń
  2. Aww hahah ❤❤❤ czekam na nast ❤❤ ost 2 tyg lutego :'')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troche ci wspolczuje:/ ale spojrz na to z innej strony, bedziesz miala o wiele lrotszy semestr niz inni! x

      Usuń